Wieszjak.pl | Rynekmedyczny.pl | Commed.pl |
wieszjak jak jest
 
Dołącz do grupy na Facebook:
Dołącz do grupy na Facebook

Józef Piłsudski - ciekawostki z życia Marszałka

Ewciaa922

Dziennikarz
Marszałek Józef Piłsudski - patriota, wódz narodu polskiego, wybitny polityk i działacz niepodległościowy, dzięki któremu Polska odzyskała wolność po 123 latach zaborów - takiego znamy go z lekcji historii. Jednak marszałek Piłsudski miał też inną twarz - kochanego "dziadka" narodu jak nazywano go pieszczotliwie w latach 20. i 30. Dowiedz się, jaki był Józef Piłsudski prywatnie.

W latach trzydziestych popularnie nazywano go "dziadkiem" - było to trafne określenie, nie tylko z racji szacunku jaki naród - "dzieci" żywił do swojego mądrego opiekuna i wyzwoliciela ale także z całkiem przyziemnych powodów. Po wylewie krwi do mózgu, którego doznał w 1928 r., Piłsudski chodził lekko przygarbiony i zaczął się szybko starzeć - w chwili œśmierci miał 68 lat, wyglądał jednak na znacznie starszego. Mimo to poruszał się energicznie i zdecydowanie, mówił stanowczo, z charakterystycznym wileńskim zmiękczaniem głosek, pod koniec życia trochę gderliwie.

Po sposobie, w jaki zwracał się do swoich podkomendnych, można było poznać jego stosunek do danej osoby. Najmilej było usłyszeć od niego okreśœlenie „"dziecko"”, burzę zapowiadało zaœś zwrócenie się do kogoœś per „pan” i podanie stopnia wojskowego.

Piłsudski był niemal abnegatem, przywiązywał niewielką wagę do wygód życiowych. Palił bardzo dużo mocnych, specjalnie dla niego wyrabianych papierosów, które nosiły nazwę Marszałkowskie. Uwielbiał pić herbatę, zawsze gorącą, mocną i słodką, podawaną na sposób rosyjski w szklankach. Poetka i sekretarka Piłsudskiego Kazimiera Iłłakowiczówna wspomina: „ Marszałek upierał się przy herbacie z termosu, który miał być zawsze pełny i w pogotowiu. Wodę gotował w imbryku potwornej wielkości, w malutkiej kuchence, obojętny ordynans, młody chłop z Lubelskiego, ułan. Na imbryku z wodą stale stał imbryk z herbatą. Marszałek śmiał się z mego zgorszenia, że można pić tak robioną herbatę”. Nie używał właściwie alkoholu, ale nie przeszkadzało mu, że inni, zwłaszcza oficerowie, lubili sobie w tym pofolgować. Wyjątek robił jedynie w dzień swoich imienin, który był hucznie obchodzony, pijąc z gośćmi węgrzyna od Fukiera.

Marszałek dużo chodził, uwielbiał samotne spacery po parku Łazienkowskim, Pikieliszkach czy Druskiennikach - biada funkcjonariuszowi ochrony, który zostałby przez niego wtedy zauważony! Józef Piłsudski do końca życia nie wyzbył się nawyków z czasu PPS-owskiej konspiracji. Nawet jako Generalny Inspektor Sił Zbrojnych (1928-1935) nie zasnął, dopóki na stoliku obok łóżka nie spoczął naładowany rewolwer, nie ruszał się też poza Belweder bez broni. Kiedyœś doszło nawet do tragedii - marszałek strzelił do majaczącej za oknem parku łazienkowskiego sylwetki. Był to żandarm z ochrony osobistej. Niestety nie zdołano go uratować.

Czas zesłania odcisnął się na całym życiu Marszałka. Często go wspominał. Zbliżył się także wtedy do natury. Przejawiało się to przede wszystkim w polowaniach i włóczędze po tajdze, ale w późniejszych latach życia lubił obserwować przyrodę. Żona Aleksandra wspominała, że w Pikliszkach zabronił strzelać do kaczek i dlatego wykupił prawo polowania dookoła całego jeziora. Obserwował je całymi godzinami siedząc w altanie, a potem opowiadał o ich zwyczajach. W tychże samych Pikliszkach starał się prowadzić bardzo porządną gospodarkę. Zabronił sadzić kwiaty, wszędzie miały być warzywa. Odnowił sad. Hodował bydło. Tak twierdziła jego żona. Inne źródła podają, że właściwie w swoim majątku nie bywał i nigdy się nim nie intersował. Nie zajmował się także ogrodem w Sulejówku. Tylko jedno popołudnie spędził na kopaniu ziemi, następnego dnia bolały go wszystkie mięśnie i od tego czas chodzenie wokół kwiatów pozostawił żonie.

Ojcem został jako pięćdziesięciolatek!  Zatem w czasie, gdy inni mężczyźni zostają dziadkami. Miał dwie córki Wandę i Jagodę. Być może jego wiek sprawiał, że kochał je bardzo i był z nich niezwykle dumny. Wychowywały się wśród wojskowych i ich rodzin. W Sulejówku otaczali je najbliżsi współpracownicy Marszałka, ale dla nich był to zwykły dom rodzinny z ojcem, który potrafił się z nimi wspaniale bawić. Marszałkowa zanotowała, że z prawdziwym upodobaniem czytał Piłsudski pisemko wydawane przez uczennice gimnazjum, do którego chodziły Wanda i Jagoda. W czasie wakacji uczył je pływać i wiosłować. Założył także „ Towarzystwo Rzeczy Przyjemnych a niekoniecznie Pożytecznych”. Należały do niego on sam i obie panienki. Dorośli mogli wejść w poczet Towarzystwa dopiero po rocznej próbie.

Córkami chętnie się chwalił. Na przykład przy udzielaniu wywiadu, po przełomie majowym, dla korespondenta „ La Matin” na koniec powiedział: „ Nie chciałbym, aby pan odjechał, nie zobaczywszy moich córeczek. Jedna ma sześć, a druga osiem lat, to prawdziwe frygi”. I zawołał: Jadwigo i Wando, chodźcie tutaj.”

Marszałek prowadził nocny tryb życia. Kładł się spać grubo po północy, czasami nad ranem. Przyjmował także interesantów o takich dziwnych porach, czym doprowadził do konsternacji księcia Janusza Radziwiłła. Książę bardzo zwracał uwagę na wszelkie formy towarzyskie i kiedy został wezwany do Belwederu na godziną drugą w nocy, nie był w stanie wymyślić garderoby stosownej na taką okazję i porę zarazem.

Za rautami i balami nie przepadał, a w salonach czuł się nieswojo. Jego ulubioną rozrywką było stawianie pasjansów, zwłaszcza piramidy, którą przed wojna zaczęto nawet nazywać "pasjansem Piłsudskiego". Pasjanse marszałka nazywały się „prześcieradło”, „warkocz”, „ogonki”, „Uziemblina”, „Śmiglina”. Dwa ostatnie ochrzcił nazwiskami pań, które go ich nauczyły.

Grywał tez w szachy. Gościom wpadającym do Milusina (Sulejówka) często proponował partyjkę. Marszałek wspominał nawet kiedyś, że przebywając w więzieniu zrobił sobie szachy z chleba. Musiał je oczywiście starannie ukrywać, bo codziennie były przeprowadzane rewizje.

Mimo że Piłsudski nie ukończył żadnej szkoły wojskowej czuł się żołnierzem, co przejawiało także w stroju. Począwszy od czasów Legionów na wszystkich fotografiach, także prywatnych występuje w mundurze. Na co dzień w Sulejówku chodził w kurtce wojskowej bez dystynkcji i nieodmiennie, w przydługich spodniach. Gdy zjawiali się goście ważni albo cudzoziemcy, ubierał mundur z dystynkcjami marszałka i akselbantami, do którego przypinał słynny „parasol”, odznakę przedwojennego Związku Strzeleckiego, Krzyż Srebrny Virtuti Militari i Krzyż Walecznych z trzema okuciami.

W młodości Piłsudski chętnie sięgał po dzieła historyczne, poświęcone analizom wojen i bitew, szczególnie napoleońskich. Rozczytywał się w polskich poetach romantycznych, ale szczególną atencją darzył Słowackiego. Pokochał jego poezję dzięki matce, która bardzo czuwała nad rozwojem patriotyzmu u młodego Ziuka. Podsuwała mu odpowiednie lektury i uczyła go prawdziwej historii Polski. Dzięki niej stał się tym, kim był; kochał ją też bardzo. Najpełniejszym wyrazem miłości do matki i poezji Słowackiego jest chyba fakt, że kazał wyryć na jej grobie fragment z „Beniowskiego” „Dumni nieszczęściem nie mogą tak jak inni iść tąż samą drogą”. Dzięki inicjatywie Piłsudskiego sprowadzono do kraju prochy Słowackiego, które spoczęły na Wawelu.

Piłsudski traktował religię instrumentalnie. Mimo, że został wychowany w wierze katolickiej, nie był przesadnie wierzący, przez niektórych był nawet posądzany o ateizm. Dwa razy zmieniał wiarę: z katolicyzmu przeszedł na protestantyzm w celu wzięcia ślubu ze swoją pierwszą żoną Marią Juszkiewiczową, która była rozwódką i miała dzieci ze swojego poprzedniego związku. Następnie Piłsudski powrócił do Kościoła katolickiego w celu wzięcia ślubu z drugą miłością, Aleksandrą Szczerbińską.

W dwa miesiące po śmierci pierwszej żony  z Aleksandrą Szczerbińską. Niektórzy mieli za złe Piłsudskiemu, że tak pośpieszył się ze ślubem i że osobiście nie pojechał na pogrzeb Marii, ale wysłał tam brata Jana. Wydaje się jednak, że nic go już z pierwszą żoną nie łączyło. W 1918 r. przyjaciółka i nieformalna żona Piłsudskiego, Aleksandra, urodziła córkę Wandę, a w 1920 r. - Jadwigę. Piłsudski nie mógł ożenić się z Aleksandrą, ponieważ jego żona Maria Juszkiewicz nie zgadzała się na rozwód. Ślub odbył się dopiero 25 października 1921 r., już po śmierci Marii, kiedy Józef Piłsudski był Naczelnikiem Państwa. Oboje mieszkali w willi Milusin w podwarszawskim Sulejówku.

Aleksandra natomiast formalnie była panną z dwójką dzieci, przez wiele lat związaną z żonatym mężczyzną. Jego cichą miłością była piękna pani doktor Eugenia Lewicka, którą poznał podczas kuracji w Druskiennikach. Jej towarzystwo tak było miłe Piłsudskiemu, że nawet w roku przewrotu majowego nie zrezygnował z wypoczynku w Drusiennikach. Po nagłej śmierci Lewickiej marszałek miał romans z Jadwigą Burhardt, jednak nie trwa on zbyt długo i opierał się głównie na korespondencji.

Miał ogromne poczucie humoru i umiał œśmiać się z siebie samego. Bardzo lubił karykatury na swój temat, zwłaszcza rysowane przez Zdzisława Czermańskiego. Mimo posądzeń o zapędy dyktatorskie, potrafił być wielkoduszny, widzieć fachowoœść przeciwnika i szlachetnoœść jego intencji.

Do szewskiej pasji doprowadzali Marszałka tajniacy ochraniający jego posiadłość w Sulejówku. Gdy Piłsudski spostrzegł agentów kręcących się przy ogrodzeniu lub rozmawiających z żołnierzami, rugał ich z pasją, nie przebierając w słowach. Nie przestrzegał żadnych względów bezpieczeństwa, zwłaszcza, że po zamachu majowym 1926 r. naraził się wielu osobom w państwie. Uwielbiał jeździć odkrytym samochodem zatem o żadnej dyskrecji nie mogło być mowy. Sylwetka Marszałka i jego wilczura o imieniu Pies była doskonale znana warszawiakom. Gdy kapitan Ziemiński próbował zmienić ustalony rytuał Piłsudski wybuchał gniewem.

Źródło: Anna Staszewska "Życie prywatne Józefa Piłsudskiego" http://zsgolub.edu.pl/htm/ziuk/Kobiety/kobiety.htm

Autor: Ewciaa922
Artykuł z dnia: 2010-11-11 06:49, ostatnia aktualizacja: 2010-11-12 10:57
Chcesz skomentować artykuł? Zaloguj się lub wypowiedz się jako gość:
Autor:
Komentarz:
Prosimy podać treść komentarza